Bośniaccy, czarnogórscy, serbscy, macedońscy, chorwaccy murzyni pracują dziś w tych samych warunkach, jakie panowały w Europie na początku ubiegłego wieku. Trzeba to w końcu przyznać. Trzeba, bez wahania, plunąć sobie prawdę w twarz. Tak, jesteśmy niewolnikami. My, mieszkańcy Bałkanów, którzy otrzymaliśmy krew i miód ziemi, gdzie przeklęte jary, przez które krzyżowały się wszystkie możliwe drogi historii, łączą wszystkie możliwe przeciwieństwa i sprzeczności, jakie tylko umysł ludzki może ogarnąć, a którymi nas los obdarował i jednocześnie unieszczęśliwił.

Tutaj historia najciaśniej połączyła swoje krwawe więzy. Tu na przestrzeni wieków zlewał się cały jej brud. Tutaj nie jest się tylko niewolnikiem nieposłusznej córki Heroda, dziwki Historii. Tutaj służy się wszystkim tym, którym udało się osiągnąć szczyty swoich własnych dziejów, ten śmierdzący historyczny muł przechyla się w naszą stronę i wlewa do szamba naszych krajów.

Czyż nie ma prawdy, i to absolutnej, w kolejnym zdaniu ? Bośniaccy, czarnogórscy, macedońscy, chorwaccy murzyni pracują dziś w tych samych warunkach, jakie panowały w Europie na początku ubiegłego wieku. Warunkach, które wtedy, na całym świecie, zmusiły człowieka pracy do wyjścia na ulicę nakazując mu, by swoim potem smarował socjalne koło zamachowe i by wielką epokę ucisku dźwigał na swoich nogach.

Cała obrzydliwość

stosunków wasalno-lennych naszych przywódców politycznych i obcego kapitału, i cała głębia niewolniczego położenia naszych pracowników – przeciw krajowym, do szpiku skompromitowanym politykom, przeciw uosabiającym zagranicznych krwiopijców panom przemysłu motoryzacyjnego, włókienniczego, tytoniowego, spożywczego, ciężkiego i bankowości, i innym – wyszła z ciemności fabrycznych hal na światło dzienne w postaci strajku w Zastawie w Kragujevacu, którą politycy oddali firmie Fiat na Bóg wie jakich warunkach.

Nędzna płaca

Czy to nie ten sam obraz jawi się we wszystkich innych bałkańskich firmach działających w branży motoryzacyjnej? Wszyscy dobrze wiemy, co kryje się za uśmiechem pracowników w umeblowanym studiu TV, za ich identycznymi uniformami, za cyframi, którymi nas bombardują statystycy, dotyczącymi liczby pracowników, eksportu do Niemiec, do Włoch, do Francji… Tam, mówią, harówka do utraty przytomności za 300 euro. Tam, mówią, cały dzień o kromce chleba. Tam, szepczą, noszą pieluchy, bo nie chodzą do wc.

Tak samo dzieje się w bałkańskich fabrykach tekstylnych, odzieżowych i obuwniczych. Za godną pożałowania pensję kroją i dziergają markowe bluzki i swetry, których sami nigdy nie założą. Aby sprawić sobie jakąś markową szmatkę, których codziennie produkują na setki, potrzebują prawie dwie swoje pensje. To tak, jakbyście przez cały dzień zbierali niewiarygodnie pachnące truskawki i nie mogli zjeść ani jednej…

A nasze matki, siostry, żony, stryjenki, wujenki i ciotki, nasi ojcowie, bracia, wujkowie, przyjaciele, kumowie i wujkowie zupełnie zapomniani w anonimowych halach tyrają i po dwanaście godzin, bez stołówki, przy pasztecie i ćwiartce chleba. Tyrają te nasze rodaczki i rodacy za nędzną płacę nawet trzy razy niższą, niż na zachodzie. Tutaj na zwolnienie idziesz tylko wtedy, gdy już padasz z nóg. Zajść w ciążę możesz tylko za cenę pracy. Podniesiesz głos i od razu lecisz na ulicę, bo w biurze na twoje miejsce pracy czekają dziesiątki nieszczęśników.

Jaki drybling ! Można zwariować ! Czasem najdzie uczciwego człowieka, w którym zostało trochę dumy, aby wspią

się na najwyższy budynek na Bałkanach i krzyknąć w kierunku nieba. Ale… Jakoś doczekasz do niedzieli, będzie festiwal i kawiarnia, i piwo, i miłość aż do świtu, rodaku !

I będzie tak, że te nasze unieszczęśliwione kombinaty objedzie kamera jednej z naszych licznych stacji telewizyjnych. Wtedy usłyszymy, jak to znane marki “Made in Bosnia”, “Made in Serbia”, “Made in Montenegro”, “Made in Croatia”, “Made in FYR Macedonia” noszą włoskie, belgijskie, szwedzkie, hiszpańskie, tureckie, rosyjskie, chińskie, japońskie, amerykańskie, holenderskie, niemieckie, i wszystkich inne damy i różne znane osobistości, a Ronaldo zdobywa gole i nigdy nie pudłuje.

Są i zagraniczne banki oferujące kredyty na doroczne urlopy. Za dziesięć dni leżenia na plaży będziesz potem płacić przez cały rok. Ale… wszystko, co się robi… Robi się dla dzieci… to one są narzędziem szantażu… A nie… Tak nie można myśleć… Podwiń rękawy mamin synku zaciśnij zęby i nie protestuj bałkański niedołęgo… Twoja wypłata w tej czy innej formie, ponownie wpłynie do budżetu, a stamtąd wypłacą ją na konto twojego szefa, wyzyskiwacza, żeby nawet przez chwilę nie pomyślał o zamianie swojej fabryki na inną w jeszcze bardziej nieszczęśliwym kraju.

A teraz centra handlowe. Tam są płace Boże zmiłuj. Wyobraźcie sobie, że cały dzień przechodzą obok was gospodynie magnatów z pełnymi wózkami, i że waszym jedynym marzeniem, już od wielu lat, jest pewnego dnia uciec od swojej nędznej płacy i samemu pójść do najrozkoszniejszego centrum handlowego, do największego “super-mega-marketu” i wypełnić wózek po brzegi, aż będą spadać słodycze i ciasta, i wszelkiego rodzaju smakołyki, przysmaki i owoce egzotyczne, tak będzie pełny. Ale i po tym krótkim śnie pod koniec miesiąca pozostanie tylko łza, która skapnie do otwartego pasztetu, w którym znika już trzeci rogalik.

Rozdarte między zrzędzącymi klientami, którzy pięć razy obrócą każdą monetę, zanim ja wydadzą a bossami, którzy chcieliby ustalać ceny, pracownice sklepów nie śmią nawet marzyć o potomstwie. A ponieważ połowa naszych matek, sióstr, stryjenek, cioć, wujenek, kuzynek, ciotek, kum, dziewczyn, przyjaciółek, żon i sąsiadek pracuje w przemyśle włókienniczym, obuwniczym, samochodowym, tytoniowym, albo w sklepie, nie dziwi, że dręczy nas biała zaraza.

Służymy wszystkim

Tak, trzeba to wreszcie przyznać: jesteśmy niewolnikami. My, mieszkańcy Serbii, Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry i Macedonii… służymy wszystkim. I Bogu, i Historii. I nienasyconym zagranicznym bossom, którym płacimy za to, że nas uciskają i krajowym magnatom biznesowym, którzy zagrabili majątek narodowy. I naszym krótkowzrocznym politykom bez kręgosłupów, i Kościołowi, i wschodniej, zachodniej i Islamskiej społeczności.

A przede wszystkim, służymy własnej głupocie i uprzedzeniom. I nienawiści, i pysze, i ksenofobii. I jeszcze komuś i czemuś. Gdy każdy z nich weźmie już swoją dziesięcinę, będzie dobrze, jeśli nam zostanie spleśniała skórka, kawałek chleba i pasztet ze zmielonych śmieci z zakładów mięsnych, doprawiony naszym przeznaczeniem i beznadzieją. Bez obaw, wszystko to posolimy swoimi łzami i uczynimy bardziej znośnym.

Opinie wyrażone w tym tekście należą do autora i nie koniecznie odzwierciedlają politykę redakcji Al Jazeery.

Izet Pervis/Tłum. Emilia Liberda

Źródło: Al Jazzeera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *